Kulinaria i kultura

Biznes i marketing
poszukiwaczewiedzy
Kulinaria i kultura
Potrzebujesz ok. 3 min. aby przeczytać ten wpis

Znakiem czasów są powstające w tempie wykładniczym lokale gastronomiczne, które specjalizują się w wybranych kuchniach świata, koniecznie z menu uwzględniającym zróżnicowane opcje żywieniowe. Minęły już na szczęście czasy, w których na pytanie o dania wegetariańskie serwowano nam kotlet z ziemniakami bez kotleta. Równie istotny co menu jest jednak wystrój. Akcenty wizualne w modnych knajpach są zazwyczaj perfekcyjnie dobrane do wystroju wnętrza – kolorem, czy motywem, jakim udekorowane są zapaski kucharskie pracującej tam obsługi.

Autentyzm i cepelia

Wystrój przemyślany jest w każdym detalu – od odręcznych obrazków w menu po fartuchy kucharskie – i odnosi się do specyfiki regionu, kultury bądź w zabawny sposób do niekonwencjonalnej nazwy lokalu, będącej coraz częściej pomysłową grą słów niż obligatoryjnym szyldem w stylu “U Grażyny”.

Pomysłowe lokale z egzotyczną kuchnią regionalną otwierają nie tylko cudzoziemców, aczkolwiek to pomaga w uwiarygodnieniu miejsca. Klienci doceniają autentyzm, nawet jeżeli jego zagęszczenie przeczy samemu pojęciu. Meksykańskie sombrera i barwne czaszki z Día de Muertos w knajpie z pikantnymi przysmakami, grecka muzyka ludowa do helleńskich frutti di mare, czy wybór hiszpańskich win w menu z motywem andaluzyjskiego byka – bitwa toczy się tyleż na dogadzanie podniebieniu, co na rozbudzenie fascynacji specyfiką kulturową.

Lekcja smaku

Jedzenie to przede wszystkim rytuał o charakterze społecznym. Istotna jest nie tylko karta dań, ale również sposób ich serwowania, czy wręcz historia związana z danym aspektem kuchni – szczególnie, gdy zwyczaje są kompletnie obce naszej kulturze.

Przykładem może być tapas – przekąska do kieliszka, będąca w zasadzie pretekstem do spotkania ze znajomymi. Najczęściej są to małe kanapeczki, fuet, pikle, owoce morza nadziane na wykałaczki – rachunek podliczany jest, gdy pokażemy pęk tych ostatnich kelnerowi. Andaluzyjskie tapas jest więc dość lekką wieczorną przegryzką do piwa, która rozpowszechnić mogła się tylko w upalnym klimacie. Ciężkostrawne obiady dwudaniowe nigdy się w nim nie przyjęły.

Podobnie podyktowane porą dnia i konwencją społeczną jest almuerzo – coś na ząb do kawy, najczęściej w postaci kawałka pieczywa i oliwy z oliwek, czy też merienda, czyli podwieczorek. Wystarczy jedno niedzielne wyjście z rodziną do takiego lokalu, a nasz hiszpański wskoczy na wyższy poziom językowy.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Ostatnie wpisy
Rekomendowane
Dlaczego warto zdecydować się na pomoc ze strony architekta wnętrz?
Dlaczego warto zdecydować się na pomoc ze strony architekta wnętrz?
Często bywa tak, że początkowy entuzjazm wywołany przeprowadzką, szybko przeradza się aranżacyjny koszmar. Brak pomysłów, ogromne koszty realizacji wymarzonych rozwiązań […]
Polecamy